Tydzień
później zostawiłam Spirika u rodziców i stawiłam się we Wrocławiu, gdzie
podpisałam kontrakt. Zapowiadał się ciekawy sezon. Impel naprawdę się zbroił, o
czym mogła świadczyć informacja, która pojawiła się kolejnego dnia, po mojej
rozmowie z Karoliną. Katarzyna Skowrońska – Dolata została siatkarką
wrocławskiego zespołu, a to oznaczało, że… zagram w naprawdę mocnym zespole.
Zdawałam sobie sprawę z tego, że nie będę pierwszą opcją, ale chyba na chwilę
obecną mi to odpowiadało. Transferowy rynek rozpoczął się i muszę przyznać, że
zapowiadało się to całkiem nieźle. Dodatkowo okazało się, że Włodarczyk będzie
zawodnikiem Cuprum Lubin, a przecież Lubin był całkiem blisko Wrocławia, co
oznaczało, że będę miała blisko osobę, która potrafi sprawić, że jednak
podnoszę się, gdy spadam. Wszystko zaczynało wracać do normalności, jeśli
normalnością można było nazwać życie bez Maćka.
Obiecałam, że odezwę
się, gdy będę wiedziała, gdzie zagram w nowym sezonie. Wrocław, Impel Wrocław.
To w barwach tego klubu będę grała. Tego miasta nie było na liście, którą
stworzyłam w grudniu z Maćkiem. Tak, była lista miejsc, gdzie mieliśmy zagrać.
W tym roku zrezygnuje z listy, którą stworzyliśmy, listy marzeń, ale nie
wykluczam, że kiedyś zagram w którymś z tych klubów, o których myślałam
wspólnie z nim. Ominęłam szum medialny. Nie chciałam tego. Nadal nie chcę
pytań. Mam nadzieję, że to uszanujecie. Nie chcę opowiadać. Nie chcę wracać.
Muszę się wspinać, a nie opadać. Z dnia na dzień jest coraz lepiej, ale nie
chcę opowiadać o tym, co się wydarzyło. Może nie chodzi o same wspomnienia z
Maćkiem, ale o wypadek, który się wydarzył. Bo wtedy mam wyrzuty sumienia. Że
pozwoliłam mu nie zapiąć pasów. Nie wiem, czy kiedykolwiek pozbędę się myśli,
że ja też jestem w jakieś części winna temu, że go nie ma.
Chcę grać nadal.
Wiem, że przed zbliżającym się sezonem czeka mnie naprawdę wiele pracy. Moja
przerwa troszkę trwała, jednak będę walczyć i postaram się nie zawieść klubu i
kibiców. I Maćka?
Do zobaczenia we
Wrocławiu! Do zobaczenia w halach innych miast! Dzięki za wszystkie miłe słowa,
za wsparcie! To dzięki Wam chyba z coraz lepszym skutkiem udaje mi się
pozbierać. Ale nigdy nie poskładam złamanego serca. Na to nigdy nie znajdę
lekarstwa. Bo nawet, jeśli straciłabym pamięć, to moje serce i tak byłoby bez
tego kawałka, który należał do Niego.
Lekcja piąta: Zawsze
staraj się podnieść. Sam, z pomocą kogoś, jakkolwiek. Najważniejsze, byś nigdy
nie leżał na dnie zbyt długo. Chyba nie chcesz zostać okrętem, którego nikt nie
wydobędzie?
U.W - Miśka, może powinnaś prowadzić bloga?
Pisanie wychodzi Ci całkiem nieźle.
Wojtek Włodarczyk –
Chyba możesz spodziewać się moich wycieczek do Wrocławia, skoro będę tym razem
bliżej!
Karol Kłos – Wojtek,
lepiej po prostu przyznaj, że będziesz odwiedzał Spirika! PS. Miśka, powodzenia
w nowym klubie! PS2. Też kiedyś wpadnę z wizytą do Wrocławia!
Wojtek Włodarczyk –
To Ty lepiej przyznaj, że odwiedzisz psa Miśki! PS. A mnie to już nie
zamierzasz w Lubinie odwiedzić?
Karol Kłos – Ciebie?
W Lubinie? No chyba nie. Co najwyżej raz w
sezonie, żeby skopać Ci tyłek.
Wojtek
Włodarczyk - Zobaczymy kto tu komu
skopie tyłek Kłos!
J.S – No proszę!
Powodzenia Malutka! Bądź nadal silna!
A.E – Brawo Miśka! Do
zobaczenia!
Karolina U. – Widzę, że mnie posłuchałaś! Cieszę się i
trzymam mocno kciuki!
Miśka – Droga U. :
Pisanie idzie całkiem nieźle, obecnie piszę coś innego. Kto wie, czy kiedyś nie
ujrzy tego świat. |Wojtek : wpadaj kiedy chcesz, byle nie przez okno! Jesteś
zawsze mile widziany! |Kłos-Spirik również za Tobą tęskni, zapraszamy w trakcie
sezonu! PS. Wojtek ma rację, zobaczymy kto komu skopie tyłek! J | Karolina:
Posłuchałam. Jesteś najlepsza! Dziękuje!
Eryk Michalski - Czekam więc z niecierpliwością na mecz
Impela z Bielskiem! Zobaczymy kto komu tutaj skopie tyłki!
Wojtek Włodarczyk –
Widzisz Karol, Miśka kibicuje lepszym, czyli mi! Nie macie szans!
Andrzej Wrona – Brawo Miśka! Nigdy nie będziesz zapionym statkiem! PS. Ledwie zmieniłeś klub, a już zapominasz z kim się szlajałeś po Bełchatowie dwa lata? Chyba zgubię Cię gdzieś w tym MIAMI Włodarczyk!
Andrzej Wrona – Brawo Miśka! Nigdy nie będziesz zapionym statkiem! PS. Ledwie zmieniłeś klub, a już zapominasz z kim się szlajałeś po Bełchatowie dwa lata? Chyba zgubię Cię gdzieś w tym MIAMI Włodarczyk!
Miśka – Jesteście
niesamowici! I poczekajmy ze skopaniem sobie tyłków do nowego sezonu. A Ty
Włodarczyk lepiej znajdź dobrego GPSa, żeby Cię Wrona nie zgubił!
Spirik jak zwykle cieszy się na mój
powrót do domu. Rodzice widząc mnie uśmiechniętą chyba sami jakby się
odprężają. Jeszcze przez długi czas nie będzie tak, jak powinno być. Będą
pojawiały się jeszcze chwilę, gdy wstanę rano i będę chciała chwycić telefon i
zadzwonić do Maćka. Będą jeszcze chwilę, gdy będę myślała, co on zrobiłby na
moim miejscu. Będą jeszcze pojawiały się sny, w których on będzie. Będę się
jeszcze budziła i chciała, aby moje sny się nie kończyły. Nie zniknie z mojego
życia na stałe. Zawsze będzie gdzieś obok. Muszę nauczyć się z tym żyć, nie mam
innego wyjścia. Nie mogę jednak każdego dnia myśleć o tym, jak bardzo mi bez
Maćka. To naprawdę do niczego nie prowadzi, szkoda, że zdałam sobie sprawę z
tego po takim długim czasie.
Przymykam
oczy i klikam na email sprzed tygodni, w którym są zdjęcia z zeszłorocznych
wakacji, które wysłał mi Wojtek, a ja zostawiłam je na później. Otwieram oczy i
klikam na ikonkę jednego ze zdjęć. Od razu na monitorze pojawia mi się zdjęcie,
które przedstawia mnie z Maćkiem. Stoimy tyłem do aparatu. Zostało zrobione
wieczorem, jest zachód słońca. Kolejne musiało zostać zrobione przez Wojtka gdy
spaliśmy. Nie wiedziałam o nim. Pobieram je na komputer. Tak samo jak kilka
innych zdjęć, które podobają mi się najbardziej. Zgrywam je na pendriva i
wychodzę z domu. Cel jest jeden – wywołać je. Pcham drzwi sklepu
fotograficznego.
-Piękne
zdjęcia. – mówi sprzedawczyni. – To jest Twój chłopak?
-Był
moim narzeczonym. – odpowiadam, ale widząc jej minę dodaję. – Zginął w wypadku
w lutym.
-Wyglądaliście
tutaj na zgodną parę. – stwierdza potwierdzając drukowanie zdjęć.
-Wszyscy
tak mówili. – uśmiecham się. – Znajomi czasami mówili, że jesteśmy papużkami
nierozłączkami.
-Musi
Ci go brakować, co?
-Ciężko
jest się przestawić na to, że już nigdy więcej go nie zobaczę. – odpowiadam
wzruszając ramionami. – Ale nie mam zamiaru zapominać o nim, był najlepszym, co
mnie w życiu spotkało.
-Ale
nie zamykaj się na miłość. – prosi biorąc zdjęcia do ręki. – 7 złoty i 50
groszy.
-Kiedyś
może poznam kogoś, kogo pokocham choć w połowi tak, jak jego. – stwierdzam
podając jej wyliczoną kwotę. – Na razie muszę od nowa nauczyć się żyć.
-Bądź
silna. I nie zapominaj o nim.
-Nigdy
o nim nie zapomnę. – mówię odbierając zdjęcia. – Miłego dnia.
-Wzajemnie.
Opuszczam
sklep i kieruję się do domu. Gdy mama widzi co przyniosłam wygląda na
zaskoczoną, ale tylko się uśmiecham.
Wiesz, lubię oglądać nasze wspólne zdjęcia. Byliśmy
wtedy tacy szczęśliwi i nie wiedzieliśmy, że los rozdzieli nas szybciej, niż
tego chcieliśmy. Ale w tej chwili chcę tylko zwrócić uwagę na to szczęście i
miłość, które nas otaczało. Byliśmy
beztroscy, nie wiedząc, co skrywa przed nami kolejny dzień. Teraz wiem, że
wiele bym dała za kogoś, kto przewidzi dla nas przyszłość. Bo nie pozwoliłabym
Ci zginać. Nie pozwoliłabym, aby te zdjęcia były zatrzymaniem chwili, dzięki
której mogę pamiętać o Tobie. To miały być wspomnienia miłych chwil. Mimo
wszystko są dla mnie ważne. Dzięki nim będę mogła patrzeć na Twoją twarz i
uśmiech, który mnie zauroczył. Teraz jesteś promyczkiem słońca, który sprawia,
że ja się uśmiecham. Czasami wiele bym dała, abyś był tutaj obok, ale wiem, że
to niemożliwe…
Znów stukam w
klawiaturę. Ostatnio robię to częściej. Ucieczka od Bielska chyba pomogła.
Zaczynam żyć na nowo. Zaczynam… rozmawiać. Dotychczas tylko się obwiniałam,
teraz rozmawiam. W końcu dałam radę przejrzeć zdjęcia, parę z nich
zobaczyliście już, gdy wyświetliła Wam się ta informacja.
Czekam na nowy sezon.
Tęsknię za siatkówką. Brakuję mi meczów, brakuje mi Was, moich kibiców.
Zaczynam patrzeć na wydarzenia, które miały miejsce z perspektywy czasu.
Okazuje się, że naprawdę nie wszystkie moje decyzje były dobre. Teraz to wiem,
wyciągam wnioski z własnych błędów. Ale nigdy za błąd nie uznam poznania Maćka,
bo spotkanie Jego na mojej drodze było najlepszym, co spotkało mnie w życiu.
Trwało krócej, niż obydwoje chcieliśmy. Nie cofnę czasu. Chociaż bardzo bym
tego chciała. W zamian mam zdjęcia, którymi z Wami dziś się dziele. I tygodnie
temu na ich widok miałabym łzy w oczach. Dziś się uśmiecham. Bo to były dobre
dni…
Lekcja szósta: Ucz
się na własnych błędach. Tylko tak sprawisz, że nie znajdziesz się na dnie
ponownie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przypadkowo zalogowałam się na nie to konto co trzeba i znalazłam to opowiadanie. Które skończyłam pisać dawno temu. Nie wiem, czemu, ale poczułam, że chciałabym je tu jednak całe umieścić. Może nikt nie będzie tu wpadał, może nadal nie będzie komentarzy, a ja nadal nie będę zabiegać, by ktoś to czytał. Może znów zapomnę, by coś tu dodawać.
Jednak nadal historia Maćka i Miśki jest tą moją historią, jedną z niewielu, jakie udało mi się doprowadzić do końca. Ostatnio piszę tylko do pliku w wordzie, może uda mi się skończyć nową historię i podzielę się ją z innymi. Kto wie...