niedziela, 5 maja 2019

X.



Spirik po raz kolejny zostaje u moich rodziców. Zauważyłam, że bardzo ich polubił. Może to będzie jakieś wyjście, jeśli okażę się, że nie dam sobie sama rady z opieką nad psem we Wrocławiu? Wojtek wyciągnął mnie z domu. Zadzwonił i oznajmił, że jego partner do gry w plażówkę przez najbliższe półtora tygodnia nie może z nim grać, a mi się przyda powrót do gry. Opierałam się, ale Wojtkowi naprawdę zależało. Dlatego też po raz kolejny siedzę w pociągu. Tym razem kieruje się on do Gdańska, gdzie ma mnie odebrać Wojtek, który pojechał tam wczoraj. Słuchając muzyki znów uciekam myślami do wspomnień. Nie wywołują u mnie łez, raczej sprawiają, że delikatnie się uśmiecham.

Ktoś mi kiedyś powiedział, że podróżując pociągiem nie ma nic innego do robienia, że tylko się myśli. Ostatnio pociągi są moim środkiem transportu, jeśli chodzi o dalsze podróże. Jeszcze jakiś czas temu mając więcej okazji do myślenia zapewne nie umiałabym nie uronić łzy. Dziś jest inaczej. Sami z resztą widzicie, że coraz częściej piszę.
I chcę powiedzieć, że mam najlepszych przyjaciół na świecie, którzy nie pozwalają mi spędzać czasu w domowym zaciszu, stąd też dzisiejszy wyjazd. Pewien osobnik nie może wytrzymać wolnego przed kolejnym sezonem i z hali przerzucił się na piasek, a ja z powodu braku Jego partnera troszkę mu pomogę. Pierwszy raz od wypadku wezmę piłkę w ręce i spróbuję zagrać. Może nie wyjdzie tak źle? Jeśli będę miała jakieś zdjęcie, to chętnie Wam podrzucę.
Lekcja siódma: W tęsknocie nie ma nic złego.

Mijam kolejne miasta. Czym bliżej Gdańska tym bardziej się uśmiecham. Siatkówko, tęskniłam. Dobrze będzie znów zagrać. Nagle w słuchawkach rozbrzmiewa piosenka „Aerosmith – I don’t Want to Miss a Thing”.  Nawet radio wie, że za nim tęsknię? Tylko teraz ta tęsknota jest inna. Teraz pogodziłam się z tym, że jestem sama. Że brakuję mi go obok. I teraz wiem, że powinnam jeszcze bardziej szanować każdą chwilę, gdy miałam go obok siebie. Nie przegapiłabym żadnego uśmiechu, żadnego pocałunku. Szybko zapisuje tytuł piosenki. Przegapiłam tyle ważnych gestów. Tyle ważnych rzeczy, tyle ważnych chwil. Wtedy myślałam, że będą kolejne. Teraz mogę tęsknić i żałować przez całe życie. Ale najpierw wysiądą z pociągu, bo Wojtek czeka. I będę tęsknić, ale nie zapomnę. I będę żyć dalej.

Wiesz, mogę Cię dziś przeprosić, że przegapiłam kilka ważnych chwil. Dziś wiem, że one się nie powtórzą, a wtedy wierzyłam, że tak będzie. Wiesz, kocham Cię. I tęsknię, bardzo tęsknie. Ale staram się żyć, wychodzi mi chyba lepiej, niż wcześniej, prawda?

-Miśka! – słyszę krzyk. To nie jest Wojtek. Karol? I Andrzej? A za Nimi Wojtek? Co tu jest grane?
-Liga Światowa! – syczę stojąc przed Nimi. – Nie mogłeś mi powiedzieć, że zabierasz mnie na mecz? Nastawiłam się na granie.
-I zagrasz, o to się nie martw. – uśmiecha się Wojtek. – Ale dopiero w sobotę, dzisiaj naprawdę musimy się zbierać, bo ten osioł Kłos nie powiedział Stefanowi, że Andrzej idzie z Nami  na dworzec po Ciebie, a pewnie napadną nas znów jakieś fanki.
-Jesteście niemożliwi. – mruczę. – Przecież mogłeś mi powiedzieć, Miśka pakuj dupę w pociąg i jedziemy kibicować Wronce i Kłosowi. Nie marudziłabym tak, jak przy tym, że mam z Tobą zagrać i od razu poszłabym się pakować.
-Właściwie to Wronce. – roześmiał się Karol zabierając moją walizkę. – Ja sobie jeszcze odpoczywam, bo bolą mnie kolana, teraz się rehabilituję, wracam do formy i mam nadzieję, że ból niedługo ustanie. Poprzednie trzy sezony właściwie złączyły się w jeden, więc nic dziwnego, że w końcu musiałem je jakoś naprawić. Ale koniec gadania, idziemy. Opowiadaj jak minęła podróż.
-Dużo myślałam. – odpowiadam. – Nawet radio postanowiło puszczać mi piosenki które idealne pasowały do moich myśli.  Włodarczyk, a ja nadal nie wiem, do czego Ty chcesz trenować w tą plażówkę.
-Z Igłą będę grał! – odparł. – Na Plaży Gotyku w Toruniu. Przeciwko Witczakowi i Boćkowi, no więc będąc w parze z Mistrzem Świata i nie mogę dać plamy.
-Rozumiem, rozumiem. – kiwam głową. – Czy ja idę z walizką na mecz? I czy ja wejdę na mecz?
-Hej, rozmawiasz z Mistrzem Świata! – prycha Karol. – Idziesz jeszcze z drugim Mistrzem Świata, myślisz, że nie załatwilibyśmy biletu dla Ciebie?
-Już nie świruj tak. – śmieje się Włodarczyk. – Kupiłem bilety jak każdy inny, normalny kibic i wydałem za nie trochę forsy, nie prosiłem Was o pomoc.
-Nie wnikam. – wzruszam ramionami.

Wiesz, siedząc obok Wojtka i oglądając mecz wyobraziłam sobie, że na boisku byłbyś Ty. Marzyłeś o tym, aby zagrać z orzełkiem na piersi. Oboje wierzyliśmy, że po reprezentacji juniorów zagrasz pewnego dnia w tej seniorskiej kadrze. Może Twój debiut wyglądałby podobnie do debiutu Mateusza Bieńka? Może byłoby lepiej? Może pokonałbyś inny, równie mocny zespół? Może zagrałbyś na boisku z Bartkiem Kurkiem? Może to Kubiak pomagałby Ci w przyjęciu? Może… Wiesz, jestem pewna, że tam, gdzie teraz jesteś też masz własną reprezentację, własny klub, własne miejsce. Że siatkówka jest nadal w obok Ciebie. I że czekasz tam na mnie. Kiedyś znów będę obok. Ale wiesz, że będę robiła wszystko, by było to jak najpóźniej? Mam jeszcze wiele do zrobienia tutaj. Ty też miałeś. Ale nie martw się, chyba przestaje mieć Ci za złe, że nie ma Cię tutaj obok mnie. 

Plaża, piasek, słońce, morze. Siedzimy właśnie z Wojtkiem na gdańskiej plaży. A właściwie to ja siedzę, a Wojtek rozmawia z Ignaczakiem. Uzgadniają jakieś szczegóły dotyczące meczu w Toruniu. Dziś kolejny mecz. Wczorajszy był wspaniały, jeśli chodzi o wynik.
-Miśka idziemy? – pyta Wojtek. – Niedługo zaczną zbierać się kibice.
-Przyjdę później. – odpowiadam. – Mam bilet, więc zobaczymy się na hali.
-Jesteś pewna? – pyta.
-Daj spokój Włodi, jeśli chce zostać, to niech zostanie. – uśmiecha się Ignaczak. – Chyba jej się tu spodobało.
Kiwam głową. Wojtek każe mi dzwonić, gdyby coś się działo. Zapewniam go, że wszystko będzie dobrze i zobaczymy się na meczu. Nadal wpatruję się w morze. Kiedyś zagram w jakimś nadmorskim klubie. Będę mogła wtedy siedzieć tak jak siedzę teraz i myśleć. Będę mogła widzieć zachodzące słońce, będę mogła rano oglądać jak wschodzi  i to będzie piękne. Widząc kobietę z psem myślę o Spiriku i zdaję sobie sprawę, że brakuje mi tego psiaka, chociaż nie widziałam go od wczorajszego poranka. Przyzwyczaiłam się do niego i wiem, że muszę zrobić wszystko, bym mogła mieć go razem ze sobą we Wrocławiu. Potrzebuję mieć go obok.

Wiesz, kto by pomyślał, że jakoś w końcu dam sobie radę. Może Ty z góry patrzyłeś i wiedziałeś, że wszystko będzie dobrze, może wierzyłeś? Czasami zastanawiam się co zrobiłbyś na moim miejscu. To silniejsze ode mnie. Długo jeszcze będę myślała o Tobie. Ale wspominałam, nie mam Ci za złe tego, że Cię nie ma obok. Będę jeszcze myślała co byłoby, gdybyś spędzał czas ze mną, ile decyzji podjęłabym innych, gdybyś był obok. Lub gdybym wiedziała, że Cię zabraknie. Ile rzeczy zrobiłabym inaczej, ile razy zdecydowałabym zrobić coś inaczej. Ale przede wszystkim nie pozwoliłabym Ci nie zapiąć tych pasów. Cholernych pasów, które sprawiłyby, że nadal byłbyś tutaj razem ze mną. Mimo, że chyba pogodziłam się z tym, że nie ma Cię obok, to nadal tęsknię. Nadal wiem, że mógłbyś być nadal obok. I przytulać mnie teraz, gdy patrzę na morze. Ucałowałbyś mnie w policzek obejmując w pasie. Tak, jak robiłeś to zawsze. Ocierałam łzę, nim ruszyłam na halę. Czasami mogę jeszcze zapłakać i tęsknić?




Po kolejnych trzydziestu minutach podnoszę się z piasku, otrzepuje spodnie i kieruje się w kierunku Ergo Areny. Czas wspierać po raz kolejny Wronkę. Wojtek wyraźnie cieszy się, gdy zasiadam obok niego. Też się uśmiecham. Mecz kończy się zwycięstwem dopiero po pięciu setach.
-Chodź. – mówi Włodarczyk chwytając mnie za rękę. Wyciąga z kieszeni dwie plakietki i wciska mi jedną w wolną rękę. – Idziemy do chłopaków.
-Skąd to wytrzasnąłeś? – pytam zdziwiona.
-Od Igły, ma się wtyki w Polsacie. – odpowiada śmiejąc się. – A tak serio od Wrony. Poznasz Kubiaka, Zatora, Kurka, Fabiana,…
-A może ja chcę poznać Możdżonka? – pytam, kiedy pokazujemy plakietki ochroniarzowi, który wpuszcza nas na płytę boiska. – Albo Gacka?
-Albo po prostu chcesz mnie przytulić i pogratulować mi zwycięstwa? – pyta Andrzej.
-Zostańmy przy poznaniu Kubiaka. – śmieje się. Andrzej odwraca się o nas. Kręcę głową i obejmuję go. – No już, nie złość się, właśnie zostaję Twoją dziewczyną dla tych dziewczyn, mediów, fotografów.
-Czekaj, trzeba ładnie zapozować! – mruczy. Odwraca mnie przed siebie. – I uśmiech Miśka!
-Wronka, nie chce mi się tego odplątywać. – wzdycham. – To ja będę tematem numer jeden, to mi wygarnąć, że szybko się pocieszam.
-I co się przejmujesz? – pyta. Chwyta mnie w pasie i zaczyna się ze mną kręcić. Nie umiem nie zapiszczeć, co na pewno zwraca jeszcze większą uwagę na naszą dwójkę. – Sam im powiem, że jesteś tylko przyjaciółką. Nie przejmuj się tak wszystkim Malutka.
-Gratuluję zwycięstwa. – mówię, gdy stoję na parkiecie i go przytulam. – Poznasz mnie z Biryukovem?
-Denisem? – pyta rozglądając się. – Chcesz fotkę?
-Na coś musisz się przydać, skoro Włodi zniknał, nie wiem gdzie. – wzruszam ramionami. – Proszę?
Po chwili podchodzimy do przyjmującego reprezentacji Rosji. Andrzej nas sobie przedstawia, po czym prosi, aby zrobił sobie ze mną zdjęcie. Uśmiecha się i staje obok, więc podaje Wronce telefon, którym on wykonuje zdjęcie.
-Dziękuje. – mówię po polsku, po czym poprawiam się na angielski. Siadamy z Andrzejem kawałek dalej na boisku. Dołącza do nas Paweł Zatorski z Bartkiem Kurkiem i Michałem Kubiakiem.
-I skopaliśmy tyłki Ruskom. – mówi Kubiak.  – Chyba zacznę się przyzwyczajać.
-Szkoda, że Spirika nie było! – roześmiał się Zatorski. – Wtedy to dopiero byłby mecz.
-A wiecie, że pies Miśki nazywa się Spirik? – śmieje się Andrzej. – A właśnie, Zati, Kubi, Bartek poznajcie Miśkę. Miśka, to chłopacy.
-Miło poznać. – uśmiecham się. - Nie moja wina, że to była łagodniejsza wersja Spirytusu. Wyobraź sobie, jakbyś szedł z nim po Bełchatowie, gdy u was byłam i wołał: Spirytus, Spirytus do nogi.
-Zdecydowanie sobie tego nie wyobrażam. – śmieje się ponownie. – Uśmiech, robię zdjęcie.
Uśmiecham się, Andrzej robi zdjęcie i oddaje mi telefon. Oni rozmawiają na temat meczu, a ja tylko się uśmiecham. W końcu kierują się do szatni, a do mnie podchodzi Włodarczyk. Razem idziemy do wyjścia. Informuje mnie, że wracamy autobusem do hotelu z reprezentacją, bo jest późno. Kiwam głową. Bo nie mam ochoty na spacer do hotelu o tej porze. Może gdybym była w mieście, które znam, to wieczorny spacer byłby dobrym pomysłem. Ale Gdańsk to nie moje miasto. Siedząc w autokarze i czekając na siatkarzy włączam facebooka w telefonie. Śmieje się do siebie widząc zaproszenie od Biryukova. Szybko mnie znalazł skubany. Akceptuje je.
Denis: Cześć!
Chwila, moment, czy on do mnie napisał dwie minuty po akceptacji zaproszenia? Zaczynam się śmiać, co zwraca uwagę Wojtka.
-Co? – pyta.
-Biryukov zaprosił mnie na facebooku, a gdy zaakceptowałam, to od razu napisał. Nie patrz tak, chciałam mieć z nim zdjęcie, to Andrzej ze mną poszedł i nas sobie przedstawił, skąd mogłam wiedzieć, że się odezwie później? – mówię. – Odpiszę, co?
-Jasne. – kiwa głową. – Wiesz, dobrze widzieć Cię taką szczęśliwą.
-To tylko dzięki Tobie. – odpowiadam szybko całując jego policzek. – Gdyby nie Ty, siedziałabym w domu, a tak… spędzam czas z ludźmi i… dzięki. Chociaż to małe słowo.
-Dzięki zdecydowanie wystarcza. – uśmiecha się. – Idę do Kłosa, odpisuj Ruskowi.
Miśka: Hej.
Denis: Jesteś jeszcze jutro w Gdańsku?
-Włodi, ratuj! – piszczę. – Czy jeśli Denis pisze do mnie, czy jestem jutro w Gdańsku, to znaczy, że chce się spotkać?
-Zapytaj. – śmieje się
M: Zależy dlaczego pytasz.
D: Kawa rano?
M: A co jeśli nie piję kawy rano?
D: Wtedy będę zaskoczony.
M: Uznajmy, że piję kawę. I że zgadzam się. 8 rano w restauracji hotelowej?
D:9?
M: 8:30?
D: Pasuje.
M: No to do jutra.
D: Dobrej nocy!

-Właśnie się umówiłam na kawę rano z Biryukovem, masz coś z tym wspólnego Wrona? Bo nie bardzo rozumiem. – mówię środkowemu.
-Ja? – pyta z winą niewiniątka i podnosi ręce w górę. – Ależ skąd!
-Wronka! – mruczę.
-Złapał mnie przy szatni i zapytał, czy dobre twoje konto znalazł, to mu tylko potwierdziłem, nic więcej, przysięgam. – odparł siadając obok mnie. – Nie martw się, nie zje Cię. Pocieszę Cię, jak powiem, że jest zajęty?
-Uf… - mówię łapiąc się za serce. – Myślałam, że chce mnie porwać do Rosji.
Obydwoje się śmiejemy, po czym wtulam się w środkowego uprzednio ziewając. Obejmuje mnie i całuje w czoło.

Wiesz, nie myśl sobie, że chcę Cię zastąpić. Lubię towarzystwo Wojtka, czy Andrzeja, po prostu. Kawa z Denisem? Sama nie wiem, czemu się zgodziłam, skoro nie znam siatkarza. Ale sam wiesz, że zawsze był siatkarzem, z którym chciałam mieć zdjęcie. Dzięki Andrzejowi je mam. A kawa? To będzie tylko miłe wspomnienie, nic więcej, obiecuję.

~~~
Bo znów przypominam sobie o tej historii, która jest napisana do końca. Znów przypomnę sobie o niej nie wiadomo kiedy...