piątek, 8 stycznia 2016

VII.



Wiesz, wracam myślami do dobrych chwil. Do momentów, gdy chodziliśmy na spacery i nie przejmowaliśmy się niczym. Uśmiecham się na myśl, gdy trzymałeś mnie za rękę, kiedy mijaliśmy kolejne uliczki. Miałam pamiętać tylko dobre chwilę. I te takie są. Albo gdy wspólnie przeglądaliśmy w Internecie ogłoszenia hodowli psów i spieraliśmy się jaką rasę wybrać. A gdy w końcu doszliśmy do porozumienia, to nie potrafiliśmy zdecydować, którego z trzech psiaków wybierzemy. To są naprawdę miłe wspomnienia, bo cały czas się uśmiecham. Wiesz, myślę, że tych miłych wspomnień jest naprawdę więcej od tych zły. I muszę robić wszystko, by tylko pamiętać te radosne. Wiesz, że zawsze będę Cię kochać?   

 Sopot/Gdańsk
Bydgoszcz
Będzin/Dąbrowa Górnicza
Rzeszów
Ostrowiec Św. / Kielce
Łódź/ Bełchatów

Patrzę na te miasta, które wypisaliśmy tygodnie temu i nie chcę grać w żadnym z nich. Może ewentualnie Łódź byłabym w stanie przeżyć. Chociaż Wojtek coś momentami mówił o zmianie klubu. Nie chciał zdradzić co miał na myśli, ale mówił, że chcę więcej grać, że nie sztuką jest być w dobrym klubie i grzać ławę, czy wchodzić tylko na zmiany, gdy naprawdę inni sobie nie dają rady. Że woli przejść do troszkę słabszego zespołu, ale takiego, gdzie będzie mógł grać. Wcale mu się nie dziwię. Ale myślę, że jest naprawdę dobrym przyjacielem i nie chciałabym, aby grał na drugim końcu Polski. Dobrym przyjacielem, choć nie takim, jak Maciej. Jego nikt mi nie zastąpi. Przeglądam propozycje od klubów, które chcą mnie u siebie. Od razu wykreślam z listy Ostrowiec, czy Rzeszów. Muszyna wydaje mi się końcem świata, a poza tym… spędziliśmy tam krótki zimowy weekend rok temu i nie jestem gotowa, by tam teraz jechać. Spoglądam na propozycję Piły i Wrocławia. Nie mam swojego menadżera, dlatego sama muszę podjąć decyzję. Gdyby był tu Maciek, to pogrupowalibyśmy to tak, aby mieć miasta blisko siebie i z tego byśmy wybrali. Kręcę głową. Pora podejmować własne, dorosłe decyzje. Tylko dlaczego ciągle mam wrażenie, że nie jestem gotowa, by je podejmować?

Wiesz, zastanawiam się co Ty wybrałbyś na moim miejscu. Wiesz, w momencie, gdyby to mnie zabrał los, a Ty miałbyś zmienić klub. Czy wybrałbyś miejsce, o którym zawsze marzyłeś, czy zdecydował się na coś, co odrzucałeś, bo mnie nie będzie obok? A jeśli wybrałbyś to drugie, jeśli wybrałbyś miasto, którego nazwy nigdy nie wymieniłeś, to czy byłbyś szczęśliwy? Wiesz, przyzwyczaiłam się do wspólnego podejmowania decyzji. Teraz jedynie Spirika muszę brać pod uwagę. Ale co on może mieć do powiedzenia? Jemu wystarczy miejsce do spania, jedzenie w misce… i moja miłość? Uwielbiam tego psiaka. Teraz on stał się moim najlepszym przyjacielem, wiesz?

Wrocław? Piła? Wrocław? Piła? Powtarzam nazwy tych miast cały czas, gdy pakuje swoje rzeczy do kartonów. Czasami napotykam się na jakieś zapiski, które sporządzałeś. Listę zakupów, czy krótką informację, że sąsiadka mieszkająca nad Nami urządza imprezę urodzinową i może to potrwać do północy. Nie wyrzucam tych kartek. Chowam je do pudełka, w które wrzucam inne rzeczy. Twój zegarek, którego szukałeś w dniu wypadku, a który znalazł się na samym dnie szafy z ubraniami. Wrzucam tam Twój notatnik, w którym pisałeś różne mniej lub bardziej ważne sprawy. Tam też pojawia się kartka z numerem telefonu jakieś dziewczyny. W którymś momencie w moich rękach pojawia się Twoja meczowa koszulka. Tylko te koszulki zostały tutaj. Jak i te treningowe. Mam ochotę włączyć laptopa i obejrzeć Twoje zdjęcia z meczów, ale powstrzymuje się. Kolejne rzeczy lądują w kartonach. Robię sobie przerwę, wypijam szklankę wody i zabieram Spirika na spacer. Mijając kolejne uliczki mam przed oczami chwilę, które spędziłam z Maćkiem tutaj. Ciężko będzie zostawić tu te wszystkie wspomnienia. Wiem, że gdy wyjadę, to nie wrócę tu zbyt prędko. Prawdopodobnie na mecz ligowy, jeśli zostanę w Polsce. Bo gdzieś tam jeszcze jest propozycja z włoskiej ligi. Ale nie jestem jeszcze gotowa, by wyjeżdżać za granicę. Potrzebuję możliwości wpakowania się w pociąg, czy samochód i pojechania do kogoś, kto mi pomoże, gdy będę czuła, że znów jest źle. Obecnie po tym wyjeździe do Bełchatowa, a później do rodzinnej miejscowości Maćka, Szamotuł czuję się lekko lepiej.
-Cześć Miśka. –słyszę nagle, więc powracam do rzeczywistości. To Eryk stoi przede mną. Spirik poznaje chłopaka, więc podskakuje na dwie łapki domagając się przywitania również z nim.
-Hej. – uśmiecham się. – Dokąd zmierzasz?
-Właściwie, to będziesz się śmiała, ale do Ciebie. – oznajmił. – Mogę dołączyć do waszego spaceru?
-Pewnie. – odpowiadam. – Jak Twoje kolano?
-Wszystko chyba okej. – odpowiada. – Zaczynam od nowego tygodnia rehabilitację, może zdążę na początek nowego sezonu, zostaje tu, w Bielsku. A Ty Miśka?
-Póki co wybieram między Piła, a Wrocławiem. – odpowiadam. – Sama jeszcze nie wiem, co lepsze. Zaczęłam dzisiaj pakować wszystko w kartony, może pojadę na chwilę do rodziców, czuję, że nic mnie tu nie trzyma, poza wspomnieniami, które atakują mnie na każdym kroju, a ja momentami średnio sobie z tym radzę.
-Może potrzebujesz pomocy? – pyta. – W pakowaniu, czy coś?
-Dzięki za propozycję, ale daję radę. – mówię. – Maćka rzeczami zajęłam się z Jego mamą jakiś czas po pogrzebie, teraz właściwie znajduje takie, które zniknęły w jakiś dziwnych okolicznościach i nie mogliśmy ich znaleźć, albo takie, które były schowane i zapomniane przez nas.
-Będziesz się odzywała, prawda?  Wiem, że..
-Eryk, to, że wyjeżdżam, bo nie umiem tu żyć bez Maćka, to wcale nie znaczy, że odetnę się od wszystkich ludzi, których tu poznałam. – odpowiadam uśmiechając się. – Naprawdę dobrze będę wspominała okres, który tu spędziłam. Poznałam wspaniałych ludzi, których dziś mogę nazwać przyjaciółmi. Więc pamiętaj, telefony działają w dwie strony, dzwoń, gdy tylko będziesz chciał. A teraz mów z jakiej to okazji się do mnie wybierałeś?
-Chciałem zobaczyć jak się masz. – mówi. – Martwiłem się.
-Ale jak widzisz jakoś się trzymam. Wpadniesz na herbatę?
-Tylko Cię odprowadzę. – odpowiada. – Wiesz, dobrze widzieć Cię taką lekko uśmiechniętą.
-Staram się. Pewnego dnia sama stwierdzę, że wychodzi mi to coraz lepiej. Jednak na razie się staram. I cieszę się, że są ludzie, którym nadal zależy na moim szczęściu.

Wiesz, wiem, że Tobie zależało na moim szczęściu. Nie myśl, że o tym zapominam. Po prostu… ten jeden raz nie przewidziałeś tego, że Twoja lekkomyślność może sprawić, że szczęśliwa nie będę. Przecież wiesz, że gdybyś był obok, to byłabym szczęśliwa. Teraz też staram się cieszyć tym, co jest. Rodzimy się po to by żyć, żyjemy po to, by umierać, czyż nie tak wszyscy mówią? Mnie pewnego dnia też zabraknie. Za mną też kiedyś ktoś będzie płakał, ktoś także będzie myślał o tych chwilach, które ze mną spędził. Może dobrze, że to nie będziesz Ty? Bo sama dobrze wiem, jakie jest co ciężkie. I jak ciężko byłoby Tobie, gdybyśmy zamienili się rolami….

Pakuje z Antkiem kartony do bagażnika Jego samochodu. Chwilowo wrócę do domu rodzinnego, a później? Sama nie wiem. Nie chcę zostawiać siatkówki. Ale nie umiem też zdecydować gdzie chcę grać od nowego sezonu. Obecny zaraz się kończy, a to oznacza, że kluby zaczną naciskać, aby znaleźć kogoś na moje miejsce. W Bielsku już wyjaśniłam sytuację, nikt nie miał mi za złe, że wyjeżdżam. Życzono mi powodzenia. Wszyscy okazali się naprawdę życzliwi. Bo przecież mogłam grać. Mogłam odczekać te 2/3 tygodnie i zacząć trenować. Tylko nie umiałam się pozbierać. Kręcę głową, nie chcę znów o tym myśleć.

-Wszystko? – pyta Antek wkładając ostatni karton, w którym są wszystkie rzeczy, które przypominają mi o Maćku.
-Wszystko. – odpowiadam głaszcząc Spirika. – Możemy podrzucić klucze do klubu i wracać do domu.
Domu.. To dziwne, mój dom był tam, gdzie był Maciek. Tak mówiłam jeszcze parę miesięcy temu. Teraz jest zupełnie inaczej. Nie mam swojego miejsca. Opuszczam to pełne wspomnień, wracam do rodzinnego domu, w którym i tak nie będę długo, bo później wyjadę gdzieś, gdzie będę grać. I wtedy powinnam tamto miejsce nazywać domem.
Antek zostaje ze Spirikiem pod halą. Dziewczyny właśnie trenują przed ostatnim meczem, gdy idę do prezesa i oddaje mu klucze. Później żegnam się z dziewczynami. Każda przytula mnie i życzy powodzenia w nowym klubie. Może powinnam zostać na meczu, ale nie wiem, czy to dobry pomysł, dlatego wracam dzisiaj. Wracam do miejsca, w którym żyłam bez Ciebie. Może to dobry pomysł, by przypomnieć sobie, że kiedyś dawałam sobie radę bez Maćka?
 

  ______

Powoli kończę zapiski. Więc przed nami jeszcze nieco ponad 10 piątków. Zakładając, że będę się tu pojawiała co piąteczek.

Miłego weekendu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz