Wiesz, wracam myślami do dobrych chwil. Do
momentów, gdy chodziliśmy na spacery i nie przejmowaliśmy się niczym. Uśmiecham
się na myśl, gdy trzymałeś mnie za rękę, kiedy mijaliśmy kolejne uliczki.
Miałam pamiętać tylko dobre chwilę. I te takie są. Albo gdy wspólnie
przeglądaliśmy w Internecie ogłoszenia hodowli psów i spieraliśmy się jaką rasę
wybrać. A gdy w końcu doszliśmy do porozumienia, to nie potrafiliśmy
zdecydować, którego z trzech psiaków wybierzemy. To są naprawdę miłe
wspomnienia, bo cały czas się uśmiecham. Wiesz, myślę, że tych miłych wspomnień
jest naprawdę więcej od tych zły. I muszę robić wszystko, by tylko pamiętać te
radosne. Wiesz, że zawsze będę Cię kochać?
Sopot/Gdańsk
Bydgoszcz
Będzin/Dąbrowa
Górnicza
Rzeszów
Ostrowiec
Św. / Kielce
Łódź/
Bełchatów
Patrzę
na te miasta, które wypisaliśmy tygodnie temu i nie chcę grać w żadnym z nich.
Może ewentualnie Łódź byłabym w stanie przeżyć. Chociaż Wojtek coś momentami
mówił o zmianie klubu. Nie chciał zdradzić co miał na myśli, ale mówił, że chcę
więcej grać, że nie sztuką jest być w dobrym klubie i grzać ławę, czy wchodzić
tylko na zmiany, gdy naprawdę inni sobie nie dają rady. Że woli przejść do
troszkę słabszego zespołu, ale takiego, gdzie będzie mógł grać. Wcale mu się
nie dziwię. Ale myślę, że jest naprawdę dobrym przyjacielem i nie chciałabym,
aby grał na drugim końcu Polski. Dobrym przyjacielem, choć nie takim, jak
Maciej. Jego nikt mi nie zastąpi. Przeglądam propozycje od klubów, które chcą
mnie u siebie. Od razu wykreślam z listy Ostrowiec, czy Rzeszów. Muszyna wydaje
mi się końcem świata, a poza tym… spędziliśmy tam krótki zimowy weekend rok
temu i nie jestem gotowa, by tam teraz jechać. Spoglądam na propozycję Piły i
Wrocławia. Nie mam swojego menadżera, dlatego sama muszę podjąć decyzję. Gdyby
był tu Maciek, to pogrupowalibyśmy to tak, aby mieć miasta blisko siebie i z
tego byśmy wybrali. Kręcę głową. Pora podejmować własne, dorosłe decyzje. Tylko
dlaczego ciągle mam wrażenie, że nie jestem gotowa, by je podejmować?
Wiesz, zastanawiam się co Ty wybrałbyś na moim
miejscu. Wiesz, w momencie, gdyby to mnie zabrał los, a Ty miałbyś zmienić
klub. Czy wybrałbyś miejsce, o którym zawsze marzyłeś, czy zdecydował się na
coś, co odrzucałeś, bo mnie nie będzie obok? A jeśli wybrałbyś to drugie, jeśli
wybrałbyś miasto, którego nazwy nigdy nie wymieniłeś, to czy byłbyś szczęśliwy?
Wiesz, przyzwyczaiłam się do wspólnego podejmowania decyzji. Teraz jedynie
Spirika muszę brać pod uwagę. Ale co on może mieć do powiedzenia? Jemu
wystarczy miejsce do spania, jedzenie w misce… i moja miłość? Uwielbiam tego
psiaka. Teraz on stał się moim najlepszym przyjacielem, wiesz?
Wrocław?
Piła? Wrocław? Piła? Powtarzam nazwy tych miast cały czas, gdy pakuje swoje
rzeczy do kartonów. Czasami napotykam się na jakieś zapiski, które
sporządzałeś. Listę zakupów, czy krótką informację, że sąsiadka mieszkająca nad
Nami urządza imprezę urodzinową i może to potrwać do północy. Nie wyrzucam tych
kartek. Chowam je do pudełka, w które wrzucam inne rzeczy. Twój zegarek,
którego szukałeś w dniu wypadku, a który znalazł się na samym dnie szafy z
ubraniami. Wrzucam tam Twój notatnik, w którym pisałeś różne mniej lub bardziej
ważne sprawy. Tam też pojawia się kartka z numerem telefonu jakieś dziewczyny.
W którymś momencie w moich rękach pojawia się Twoja meczowa koszulka. Tylko te
koszulki zostały tutaj. Jak i te treningowe. Mam ochotę włączyć laptopa i
obejrzeć Twoje zdjęcia z meczów, ale powstrzymuje się. Kolejne rzeczy lądują w
kartonach. Robię sobie przerwę, wypijam szklankę wody i zabieram Spirika na
spacer. Mijając kolejne uliczki mam przed oczami chwilę, które spędziłam z
Maćkiem tutaj. Ciężko będzie zostawić tu te wszystkie wspomnienia. Wiem, że gdy
wyjadę, to nie wrócę tu zbyt prędko. Prawdopodobnie na mecz ligowy, jeśli
zostanę w Polsce. Bo gdzieś tam jeszcze jest propozycja z włoskiej ligi. Ale
nie jestem jeszcze gotowa, by wyjeżdżać za granicę. Potrzebuję możliwości wpakowania
się w pociąg, czy samochód i pojechania do kogoś, kto mi pomoże, gdy będę
czuła, że znów jest źle. Obecnie po tym wyjeździe do Bełchatowa, a później do
rodzinnej miejscowości Maćka, Szamotuł czuję się lekko lepiej.
-Cześć
Miśka. –słyszę nagle, więc powracam do rzeczywistości. To Eryk stoi przede mną.
Spirik poznaje chłopaka, więc podskakuje na dwie łapki domagając się
przywitania również z nim.
-Hej.
– uśmiecham się. – Dokąd zmierzasz?
-Właściwie,
to będziesz się śmiała, ale do Ciebie. – oznajmił. – Mogę dołączyć do waszego
spaceru?
-Pewnie.
– odpowiadam. – Jak Twoje kolano?
-Wszystko
chyba okej. – odpowiada. – Zaczynam od nowego tygodnia rehabilitację, może
zdążę na początek nowego sezonu, zostaje tu, w Bielsku. A Ty Miśka?
-Póki
co wybieram między Piła, a Wrocławiem. – odpowiadam. – Sama jeszcze nie wiem,
co lepsze. Zaczęłam dzisiaj pakować wszystko w kartony, może pojadę na chwilę
do rodziców, czuję, że nic mnie tu nie trzyma, poza wspomnieniami, które
atakują mnie na każdym kroju, a ja momentami średnio sobie z tym radzę.
-Może
potrzebujesz pomocy? – pyta. – W pakowaniu, czy coś?
-Dzięki
za propozycję, ale daję radę. – mówię. – Maćka rzeczami zajęłam się z Jego mamą
jakiś czas po pogrzebie, teraz właściwie znajduje takie, które zniknęły w jakiś
dziwnych okolicznościach i nie mogliśmy ich znaleźć, albo takie, które były
schowane i zapomniane przez nas.
-Będziesz
się odzywała, prawda? Wiem, że..
-Eryk,
to, że wyjeżdżam, bo nie umiem tu żyć bez Maćka, to wcale nie znaczy, że odetnę
się od wszystkich ludzi, których tu poznałam. – odpowiadam uśmiechając się. – Naprawdę
dobrze będę wspominała okres, który tu spędziłam. Poznałam wspaniałych ludzi,
których dziś mogę nazwać przyjaciółmi. Więc pamiętaj, telefony działają w dwie
strony, dzwoń, gdy tylko będziesz chciał. A teraz mów z jakiej to okazji się do
mnie wybierałeś?
-Chciałem
zobaczyć jak się masz. – mówi. – Martwiłem się.
-Ale
jak widzisz jakoś się trzymam. Wpadniesz na herbatę?
-Tylko
Cię odprowadzę. – odpowiada. – Wiesz, dobrze widzieć Cię taką lekko
uśmiechniętą.
-Staram
się. Pewnego dnia sama stwierdzę, że wychodzi mi to coraz lepiej. Jednak na
razie się staram. I cieszę się, że są ludzie, którym nadal zależy na moim
szczęściu.
Wiesz, wiem, że Tobie zależało na moim szczęściu.
Nie myśl, że o tym zapominam. Po prostu… ten jeden raz nie przewidziałeś tego,
że Twoja lekkomyślność może sprawić, że szczęśliwa nie będę. Przecież wiesz, że
gdybyś był obok, to byłabym szczęśliwa. Teraz też staram się cieszyć tym, co
jest. Rodzimy się po to by żyć, żyjemy po to, by umierać, czyż nie tak wszyscy
mówią? Mnie pewnego dnia też zabraknie. Za mną też kiedyś ktoś będzie płakał,
ktoś także będzie myślał o tych chwilach, które ze mną spędził. Może dobrze, że
to nie będziesz Ty? Bo sama dobrze wiem, jakie jest co ciężkie. I jak ciężko
byłoby Tobie, gdybyśmy zamienili się rolami….
Pakuje
z Antkiem kartony do bagażnika Jego samochodu. Chwilowo wrócę do domu
rodzinnego, a później? Sama nie wiem. Nie chcę zostawiać siatkówki. Ale nie
umiem też zdecydować gdzie chcę grać od nowego sezonu. Obecny zaraz się kończy,
a to oznacza, że kluby zaczną naciskać, aby znaleźć kogoś na moje miejsce. W
Bielsku już wyjaśniłam sytuację, nikt nie miał mi za złe, że wyjeżdżam. Życzono
mi powodzenia. Wszyscy okazali się naprawdę życzliwi. Bo przecież mogłam grać.
Mogłam odczekać te 2/3 tygodnie i zacząć trenować. Tylko nie umiałam się
pozbierać. Kręcę głową, nie chcę znów o tym myśleć.
-Wszystko?
– pyta Antek wkładając ostatni karton, w którym są wszystkie rzeczy, które
przypominają mi o Maćku.
-Wszystko.
– odpowiadam głaszcząc Spirika. – Możemy podrzucić klucze do klubu i wracać do
domu.
Domu..
To dziwne, mój dom był tam, gdzie był Maciek. Tak mówiłam jeszcze parę miesięcy
temu. Teraz jest zupełnie inaczej. Nie mam swojego miejsca. Opuszczam to pełne
wspomnień, wracam do rodzinnego domu, w którym i tak nie będę długo, bo później
wyjadę gdzieś, gdzie będę grać. I wtedy powinnam tamto miejsce nazywać domem.
Antek
zostaje ze Spirikiem pod halą. Dziewczyny właśnie trenują przed ostatnim
meczem, gdy idę do prezesa i oddaje mu klucze. Później żegnam się z
dziewczynami. Każda przytula mnie i życzy powodzenia w nowym klubie. Może
powinnam zostać na meczu, ale nie wiem, czy to dobry pomysł, dlatego wracam
dzisiaj. Wracam do miejsca, w którym żyłam bez Ciebie. Może to dobry pomysł, by
przypomnieć sobie, że kiedyś dawałam sobie radę bez Maćka?
______
Powoli kończę zapiski. Więc przed nami jeszcze nieco ponad 10 piątków. Zakładając, że będę się tu pojawiała co piąteczek.
Miłego weekendu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz