piątek, 15 stycznia 2016

VIII.



Zdjęcie, które Wam podsyłam to mój pies w ogródku mojego rodzinnego domu. Tak, wróciłam do domu. Ale to nie oznacza końca siatkówki. Myślę, że to nowy początek, w którym będę musiała sobie radzić sama ze Spirikiem. STOP! Zanim pomyślicie o rosyjskim siatkarzu, o ile już tego nie zrobiliście, to spójrzcie jeszcze raz na zdjęcie. To właśnie Spirik, mój pies. Imię wybieraliśmy jeszcze z Maćkiem, było przy tym naprawdę wiele śmiechu, bo była już nawet wersja Spirytus, ale skończyło się na Spiriku.
Myślę, że mam na chwilę obecną dość pożegnań, dlatego nie było mnie na ostatnim meczu w Bielsku. Nadal składam siebie w całość po stracie Maćka. Ale wokół było tylu życzliwych ludzi, że naprawdę się staram i dlatego piszę tutaj do Was, aby każdy, kto zechce mógł to przeczytać i dowiedzieć się, że jakoś sobie radę. Nie, nie należy zaznaczać tego ‘jakoś’. Myślę, że ostatni raz, gdy wyjechałam z Bielska i najpierw zawędrowałam do Bełchatowa, a później do rodzinnej miejscowości Maćka pozwolił mi spojrzeć z dystansem na samą siebie i to wszystko. Usłyszałam wiele miłych słów, dzięki Wojtek, dzięki Karol! Otworzyliście mi oczy, podczas gdy ja myślałam tylko o tym, jak bardzo mi źle i… naprawdę dzięki!
Teraz odpoczywam, ciągle rozmyślając na parkiecie jakiej hali będziecie mnie widywać w nowym sezonie najczęściej. Myślę, że nie musicie się obawiać, zostanę w Polsce. Przynajmniej tak myślę w chwili obecnej, powiadomię Was tutaj, jeśli tylko będzie coś wiadome, jeśli złożę podpis na nowej umowie.
Lekcja Czwarta – Zawsze pamiętaj, że masz przyjaciół, którzy Ci pomogą. Warto ich o to poprosić. Bo mając obok kogoś, kto powie Ci parę mądrych słów jest łatwiej, niż samemu. Naprawdę.


Wojtek Włodarczyk. (W.W) – Nie ma za co Malutka! Przede wszystkim to Ty pamiętaj, że masz przyjaciół! I nie zastanawiaj się nawet chwilę, gdyby coś się działo, chwytaj za telefon i dzwoń!
J.S – Spirik będzie teraz gwiazdą Internetu! A Ty bądź zawsze szczęśliwa! Do zobaczenia w nowym sezonie po przeciwnej stronie siatki. (Chyba?)
Karol Kłos. (K.K) – Zawsze od usług! Trzymaj się Miśka! I pozdrów mojego ulubionego psiaka!
Wojtek Włodarczyk – Ej, Kłos, to mój ulubiony pies!
A.E – Dobrze wiedzieć, że cały czas zostajesz przy siatkówce! Czekamy na nowy klub i kolejny sezon!
U.W – Miśka, czekamy! Pozdrowienia dla Ciebie i Spirika!
K.U – Kiedy się widzimy? Nic nie mówiłaś, że jesteś w domu!


Masz jedną nową wiadomość:
Karolina U. – Miśka, jesteś w mieście i nie piszesz! Masz ochotę na spacer?
Miśka – Właściwie jestem trzeci dzień. Po prostu chciałam mieć chwilę spokoju. Za godzinę w parku?
K. U – Jasne. Zabierasz Spirika? Świetne imię dla psa!
Miśka – Mogę go zabrać, czemu nie. Do zobaczenia.

Karolina to koleżanka z mojego pierwszego klubu. Zakręcona, ale świetna dziewczyna. Myślałam o tym, czy się do niej nie odezwać, jednak póki co ukrywałam się w domku rodziców, którzy momentami patrzyli na mnie smutnym wzrokiem. Wiedziałam, że się martwią, bo większość czasu spędzałam z kubkiem herbaty w ręce lub czytając książki. Czasami bawiłam się Spirikiem, ale przez te dwa dni unikałam rozpoczęcia poważniejszej rozmowy. Antek nie mieszka już z rodzicami, więc przywiózł mnie tutaj i pojechał do swojej narzeczonej. Przez chwilę myślałam o tym, że z Maćkiem pewnie teraz ustalałabym datę ślubu, ale pokręciłam głową mając nadzieję, że takie działanie wyrzuci z mojej głowy te myśli. Naprawdę musiałam zmienić tor moich myśli, bo inaczej całe życie będzie nieszczęśliwa. On nie chciałby, abym była nieszczęśliwa, prawda?
Po umówionej godzinie stałam w parku ze Spirikiem na smyczy. W końcu w oddali ujrzałam Karolinę. Szła uśmiechnięta, taka, jaką pamiętałam ją z ostatniego spotkania. Przytuliła mnie na powitanie, po czym schyliła się i pogłaskała Spirika, który zamerdał ogonem i skoczył na dwie łapki.
-Idziemy się przejść? – pyta. – Jaki on kochany.
-Możemy. – odpowiadam. – Spirik, chodź.
-Na długo przyjechałaś?
-Albo do początku przygotować z nowym zespołem, którego nie poznałam, albo będę krócej, zobaczę, gdzie zdecyduje się grać i jak będzie wyglądała sytuacja z mieszkaniem. Chwilowo zatrzymałam się u rodziców.
-Ciężko?
-Trochę. – mruczę wzruszając ramionami. – Przyzwyczaiłam się, że był obok i wszystkie decyzje podejmowaliśmy wspólnie. Mieliśmy się rozdzielić na starość, a nie teraz i to chyba boli najbardziej. Że mieliśmy setki planów i marzeń, które były wspólne.
-Ale nie zrezygnujesz z siatkówki?
-Coś Ty Karla, coś ty. – uśmiecham się. – To też moje całe życie, siatkówka. Nie mogę zrezygnować, chociaż teraz będzie trudniej, gdy będę z tym wszystkim sama. Może też się okazać, że ucieczka z Bielska nie była najlepszym pomysłem, ale nie wykluczam, że kiedyś tam wrócę. Po prostu teraz potrzebuję czegoś nowego, co nie będzie mi się z niczym kojarzyło i gdzie zacznę wszystko na nowo. Chyba właśnie tego mi trzeba, czegoś nowego.
-A masz jakiś klub na oku? – pyta.
-Wrocław i Piłę. – odpowiadam. – Różnica jest taka, że w Pile to będzie raczej druga połowa tabeli, a Wrocław chyba chce się bardzo zbroić. I o ile w Pile mogę mieć większe szansę na grę, to we Wrocławiu będę znów zmienniczką. Gdzieś tam chodzą plotki, że Impel chce zbudować naprawdę mocną drużynę i troszkę mnie kusi, by to właśnie tam iść.
-To na co czekasz? – śmieje się. – Telefon w łapkę i dzwoń i mówisz, że jesteś zdecydowana.
-Ale…
-Miśka, kurde! – patrzy na mnie.  –Tu nie ma żadnego „ale”, słyszę przecież, że jesteś zdecydowana na ten Wrocław, że samą Cię ciekawi. Zawsze chciałaś grać w mocnym klubie, pamiętasz, obie o tym marzyłyśmy. Mi przeszkodziła kontuzja, ale Tobie co przeszkadza? Własny strach? Sama mówisz, że chcesz potrzebujesz czegoś nowego, a to właśnie będzie we Wrocławiu, nowość. Zero wspomnień, zero wszystkiego, biała, niczym nie zabrudzona kartka, którą Ty zapełnisz.
-A co jeśli sobie nie poradzę? – pytam. – Co jeśli to nie będzie miejsce dla mnie? Co jeśli…
-… niebo spadnie Ci na głowę? – przerywa mi. – Miśka, zadzwoń tam jutro. Impel jest w najlepszej czwórce, jeśli oni Cie chcą, to znaczy, że jesteś dobra. Nie psuj swojej szansy. Pewnie to słyszałaś, ale jeśli Maciek wiedziałby, że dostałaś super ofertę, to zdecydowałby się na klub najbliżej Ciebie, tak samo byłoby z Tobą, gdyby chodziło o Jego. Więc nie zastanawiaj się, po prostu dzwoń i powiedz, że się zgadasz.
-Dzięki. – szeptam obejmując ją jedną ręką. – Chyba potrzebowałam kogoś, kto stoi właściwie obok, ale zna mnie od zawsze i mi doradzi.
-Nie ma za co Miśka. – uśmiecha się. – Zawsze pamiętaj, że gdybyś potrzebowała porady, to pisz, dzwoń, przyjeżdżaj, ja zawsze jestem.
-Wszyscy to powtarzają. – stwierdzam. – Wojtek, Eryk, a nawet Karol, którego właściwie przecież dobrze nie znam.
-Bo wszyscy Cię uwielbiamy i jesteś naszą przyjaciółką, chcemy dla Ciebie najlepiej Malutka, nigdy o tym nie zapominaj.
-Postaram się. – odpowiadam. – A jak u ciebie? Masz kogoś?
-Pamiętasz Łukasza? Tego rozgrywającego, co miał treningi po nas?
-Ten Łukasz? – pytam zaskoczona.  – Ten z którym zawsze się kłóciłaś? Nie mów, że jesteście razem?
-Pół roku. – mówi roześmiana. – Wiesz, okazało się, że gdy się nie kłócimy, to mamy wiele wspólnych tematów do rozmów. Gdy ludzie widzą nas razem, to też się śmieją, bo przecież jeszcze dwa lata temu nie mogliśmy przebywać w swoim towarzystwie.
-Jak to się stało?
-Mieliśmy tutaj Półfinał Mistrzostw Polski Kadetów rok temu. Pomagaliśmy i w czasie jednego z meczów siedzieliśmy obok siebie. W sumie na początku zaczęliśmy się kłócić o jakąś akcję, ale chwilę później okazało się, że mamy też podobne zdanie i tak przegadaliśmy cały mecz, jak i cały kolejny dzień. Jednak trochę nam to zajęło, nim zostaliśmy razem.
   Myślę, że potrzebowałam takiej rozmowy, jak ta z Karoliną. Potrzebowałam kogoś, kto powie mi, że mam dzwonić i nie zastanawiać się więcej. A później rozmawiałyśmy o wszystkim i niczym. Poczułam się prawie tak samo, jak pięć lat wcześniej, gdy jeszcze obie trenowałyśmy tutaj. Wrocławiu, przybywam?

Wiesz, podobno miałam sobie przypomnieć jak żyłam przed tym, jak Cię poznałam. I ten przyjazd tutaj, do miejsca, gdzie żyłam bez Ciebie pozwolił mi wrócić do przeszłości. Przypomniał mi, że faktycznie kiedyś nie było Cię w moim życiu i dawałam sobie radę. I wiesz, nie wymażę przeszłości. Zawsze w niej będziesz. I zawsze będziesz facetem, którego kocham najbardziej na świecie. Nawet, jeśli na tym świecie już Cię nie ma. Bo mojej miłości do Ciebie nie zabierze mi nikt. Nawet to, że w tej chwili nie ma Cię obok. Kocham Cię. I zawsze będę, wiesz o tym, prawda?
____________
Jestem. Nieco ponad godzinę przed końcem piątku. Bez humoru. Bez komentarza. Spróbuję zaplanować dodanie rozdziału na kolejny tydzień, więc jeśli ktoś tu zagląda, to rozdział doda się sam, a ja pewnie będę w tym czasie świetnie się bawić na Dolnym Śląsku. 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz