czwartek, 3 grudnia 2015

I.



Ocieram łzy, które toczą się po policzkach i chowam się w tłumie wtulając w ramię Antka. Patrzę, jak trumna z Twoim ciałem opuszczana jest w dół. Mam ochotę krzyczeć, ale już dawno straciłam wszystkie siły. Nie wiem, jak dałam radę powiedzieć to wszystko, co powiedziałam. Tak bardzo mam ochotę się rozpłakać jeszcze bardziej. Nie wiem ilu ludzi wyraża swoje współczucie. Nie wiem ile razy słyszałam, że mam się odezwać, gdybym potrzebowała pomocy. Nie potrzebuję jej. Potrzebuję Ciebie. Ale Ciebie nie ma. I nie będzie. Nigdy.
-Co robisz? – słyszę Antka, gdy zaczynam pisać.
-Pseudo media i fanki Maćka zaśmiecają mi cały profil, albo piszą o wywiad o Naszym życiu i wypadku, mam dość. – mruczę. Naprawdę mam dość. Chce mi się wyć, a Ci ludzie nie dają spokoju.
-Miśka..
-Antek, ja naprawdę mam dość. – mówię płaczliwie. – Czy oni nie mogą zrozumieć, że ja mam dość?
-Ale jesteś pewna, że chcesz to pisać? – pyta. Kiwam głową. – To zawołaj mnie, jak napiszesz i sprawdzę, czy będzie okej. Poblokowałaś wszystko inne?
-Tak, zablokowałam wszystko, co się dało. To dodam publicznie, a później chyba przez pół wieku się nie zaloguję. – mówię ocierając łzę.

W ostatnim czasie pisze do Mnie wiele osób. Rozumiem, że siatkarska rodzina jest wielka, że każdy się wspiera. Ale chciałabym najbliższe tygodnie przeżyć w samotności, wśród najbliższych mi osób. To nie jest dla mnie prosty czas. Myślę, że znalazłam się na największym życiowym zakręcie, a patrząc na to z siatkarskiego punktu widzenia to mam przed sobą przyjęcie najważniejszej zagrywki tego meczu, jakim jest życie. Nie życzę sobie, aby wszelkiego rodzaju media do mnie pisały, czy to prasa, czy telewizja, albo przedstawiciele radia. Nie udzielam wywiadów. Wszyscy chcą wiedzieć jak doszło do wypadku. To prawda, Zosia prowadziła samochód. Aleks i Maciek nie mieli zapiętych pasów. Ja, oraz Eryk mieliśmy. Zosia także. Zawsze, gdy wsiadam co cudzego auta, nie mówiąc już o swoim zapinam pasy bezpieczeństwa, by… czuć się bezpiecznie? Maciek i Aleks wsiadali ostatni, nie zapięli ich, a na Nasze upomnienia machnęli tylko ręką. Teraz mogę tylko bić się w pierś, że gdy oni nie chcieli tego zrobić, nie zrobiłam tego sama, za nich.
Lekcja Pierwsza – Zawsze pilnuj, by osoby podróżujące z Tobą samochodem zapinały te pasy, nawet, jeśli jedziecie do marketu dwie ulice dalej.
Dostałam już dziesiątki wiadomości z pytaniem, czy obwiniam Zośkę o śmierć Maćka. Odpowiedź brzmi – NIE. Wina leży po stronie każdej osoby będącej w tym samochodzie. Doskonale zdaję sobie sprawę, że gdyby mieli zapięte pasy, to możliwe, że skończyłoby się to poobijaniem ciała. Wszyscy wiemy, że to z Erykiem było najgorzej po wypadku, ale.. ale on wraca do zdrowia. Może więc gdyby nie lekkomyślność całej piątki, to dziś wszyscy czekalibyśmy na ostatnie mecze sezonu z utęsknieniem?
Pytacie również, czy wrócę do gry. Póki co muszę sobie poukładać wszystko w głowie. Nie potrafię odnaleźć się we własnym życiu. A Wy naprawdę nie pomagacie. Dawniej mój profil tutaj mógł odwiedzić każdy. W tej chwili mam dość wirtualnych zniczy pod moimi zdjęciami z Maćkiem. Jeśli chcecie coś dla mnie zrobić… Dajcie mi odpocząć. A co możecie zrobić dla Maćka? Pamiętać o Nim. A jeśli tylko będziecie mieli taką możliwość – odwiedźcie Jego grób, zapalcie znicz, pomódlcie się za Niego. Gdy uporam się ze wszystkim dam znać. Póki co naprawdę jest mi ciężko. Spróbujcie mnie zrozumieć.
Lekcja Druga – Oswój się ze stratą. Ale nie pozwól, by przysłoniła Ci cały świat.
Wrócę. Obiecaliśmy sobie z Maćkiem, że do końca życia spełnimy chociaż połowę z kartki życzeń każdego z Nas. Jego nie ma, ale kartki zostały. A to oznacza, że mam do spełnienia dwa razy więcej marzeń. Nie chcę się poddawać. Tylko dajcie mi szanse, bym mogła się podnieść.
Kiedyś Jeszcze go spotkamy. A on będzie grał o wiele lepiej ode mnie. W końcu więcej czasu spędzi z najlepszymi siatkarzami na świecie, nie mówiąc już o trenerach. Maciek, zawsze będziesz najważniejszym facetem w moim życiu. I przepraszam, że pozwoliłam Ci nie zapiąć tych cholernych pasów.

J.S – Miśka, bądź silna. Czekamy na Ciebie!
W.W – Trzymaj się Malutka.
K.K – Nie obwiniaj siebie. Wróć silniejsza!
E.M – Myślisz, że ten wpis coś zmieni? Jego już nie ma. Otrząśnij się i żyj dalej. Nic Ci nie da teraz płacz, JEGO NIE MA.
W. W- Droga E. Miśka potrzebuję Naszego wsparcia.
A. E – Pamiętaj, że nigdy nie zostaniesz sama!
R. K – Pisze, że nie ma żalu do Zosi, ale dobrze wiemy, że to nie jest prawda. Bo jaki rozważny kierowca pozwala wsiąść do samochodu komuś, kto nie zapiął pasów? Bądźmy szczerzy, gdyby postawiła sprawę krótko, albo zapniecie pasy, albo nigdzie z Wami nie jadę.. Dziś Maciej i Aleks byliby z Nami. Możemy tylko uczulić innych, by pilnowali każdego z kim jedzie, by zapiął pasy.
U.W – Miśka, Maciek wiele razy powtarzał, że jesteś najsilniejszą osobą, jaką zna. Która podnosi się zawsze i mimo przeciwności losu idzie dalej. Tym razem też tak będzie. Wróć na boisko, czekamy!

Wiesz, są wspomnienia. Napotykam je każdego dnia. W każdej chwili wspominam Ciebie. Nawet Nasz pies czuję, że coś jest nie tak. Nie ma Cię już dwa tygodnie. Nadal sobie nie radzę. Czasem czuję, że nie dam rady. Wszyscy chcą pomóc. Każdy pyta jak się czuję. Ja się nie czuję. Nie mogę patrzeć na własne odbicie w lustrze. Bo ciągle pamiętam te chwile, gdy rano śpieszyliśmy się na trening, ja stałam przed lustrem i czesałam włosy, a Ty prawie zawsze skradałeś się, całowałeś mnie w policzek i obejmowałeś mnie, a ja uśmiechałam się do Naszego odbicia. Chyba dlatego chce spisać Nasze wspomnienia.
Ciągle pamiętam to pierwsze zgrupowanie, gdy się poznaliśmy. Kto mógł przewidzieć, że będziemy razem? Wiesz, tęsknię. Za tamtymi chwilami. Bo teraz zostały tylko chwile. Których już nie będzie. Próbuję sobie jakoś z tym poradzić. Tylko nadal nie daję rady. Dzwonią moi rodzice, odwiedzają mnie dziewczyny z klubu. Ostatnio nawet Eryk dzwonił i pytał, czy wszystko u mnie okej. Nic nie jest okej. Dziś zadzwoniła Twoja mama. Głos jej się łamał, gdy pytała, czy może przyjechać i zabrać jakieś Twoje rzeczy. Nikomu nie jest łatwo. Gdybyś zapiął te pasy… Do końca życia będę żyć z myślą, że gdyby nie nasza bezmyślność, to dziś byłbyś ze mną. Przepraszam.

W. W – Cześć Malutka.
Miśka – Cześć Wojtek.
Miśka – Jak już się odezwałeś, to pisz, co chcesz. A nie czaisz się 5 minut.
Miśka – Wojtek?
W. W – Sorka Miśka, już, już, moment. Pamiętasz, że nie przesłałem Ci zdjęć z wakacji?
Miśka – Zapomniałam o nich…
W.W – Chcesz je?
Miśka – Możesz mi je podesłać na email, który masz. Obejrzę.. kiedyś.
W. W – Wszystko jest dobrze? Nie mogłem być na pogrzebie, graliśmy na wyjeździe.
Miśka – Wiem, mieliśmy oglądać Twój mecz w telewizji z Maćkiem.
W. W – Jest ciężko?
Miśka – Chyba to nie jest najlepszy temat do rozmów.
W. W – Nie chcesz do mnie przyjechać? Odpocząć?
Miśka – Wszyscy chcą mi pomóc. Co chwilę pytają jak się mam. Nie mam czasu na odpoczynek. Każdy chce, bym nie była sama. A ja w tej chwili potrzebuję właśnie samotności.
Miśka – Rozumiesz?
W. W – Jasne, rozumiem. Prześle Ci te zdjęcia, może kiedyś znajdziesz siłę w sobie, by je obejrzeć. I nie obwiniaj się Malutka. Czy jak będę miał wolne, to mogę wpaść, czy to nie będzie najlepszy pomysł?
W. W – I stop, zanim coś napiszesz!
W.W – Zrozumiałem, że chcesz samotności, dlatego piszę o przyszłości. Ale zrozumiem, jeśli odmówisz.
Miśka – Myślę, że do tamtego czasu będę miała już dość samotności, więc termin przyszłościowy będzie już w porządku. Zadzwonisz dzień wcześniej uprzedzić?
W. W – Pewnie. Bądź silna! Musze uciekać na trening, ale wiesz, że zawsze możesz na mnie liczyć?
Miśka – Wiem Wojtek i naprawdę to doceniam. Pozdrów chłopaków i trenera!
W. W – Do zobaczenia.
______
W sobotę kierunek Jastrzębie Zdrój, więc nową część dodaję dziś. Króciutką, więc spodziewajcie się rozdziału również w następny weekend. 

Irmina. 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz