Ocieram łzy, które toczą się po
policzkach i chowam się w tłumie wtulając w ramię Antka. Patrzę, jak trumna z
Twoim ciałem opuszczana jest w dół. Mam ochotę krzyczeć, ale już dawno
straciłam wszystkie siły. Nie wiem, jak dałam radę powiedzieć to wszystko, co
powiedziałam. Tak bardzo mam ochotę się rozpłakać jeszcze bardziej. Nie wiem
ilu ludzi wyraża swoje współczucie. Nie wiem ile razy słyszałam, że mam się
odezwać, gdybym potrzebowała pomocy. Nie potrzebuję jej. Potrzebuję Ciebie. Ale
Ciebie nie ma. I nie będzie. Nigdy.
-Co robisz? – słyszę Antka, gdy
zaczynam pisać.
-Pseudo media i fanki Maćka zaśmiecają
mi cały profil, albo piszą o wywiad o Naszym życiu i wypadku, mam dość. –
mruczę. Naprawdę mam dość. Chce mi się wyć, a Ci ludzie nie dają spokoju.
-Miśka..
-Antek, ja naprawdę mam dość. – mówię
płaczliwie. – Czy oni nie mogą zrozumieć, że ja mam dość?
-Ale jesteś pewna, że chcesz to pisać?
– pyta. Kiwam głową. – To zawołaj mnie, jak napiszesz i sprawdzę, czy będzie
okej. Poblokowałaś wszystko inne?
-Tak, zablokowałam wszystko, co się
dało. To dodam publicznie, a później chyba przez pół wieku się nie zaloguję. –
mówię ocierając łzę.
W ostatnim czasie
pisze do Mnie wiele osób. Rozumiem, że siatkarska rodzina jest wielka, że każdy
się wspiera. Ale chciałabym najbliższe tygodnie przeżyć w samotności, wśród
najbliższych mi osób. To nie jest dla mnie prosty czas. Myślę, że znalazłam się
na największym życiowym zakręcie, a patrząc na to z siatkarskiego punktu
widzenia to mam przed sobą przyjęcie najważniejszej zagrywki tego meczu, jakim
jest życie. Nie życzę sobie, aby wszelkiego rodzaju media do mnie pisały, czy
to prasa, czy telewizja, albo przedstawiciele radia. Nie udzielam wywiadów.
Wszyscy chcą wiedzieć jak doszło do wypadku. To prawda, Zosia prowadziła
samochód. Aleks i Maciek nie mieli zapiętych pasów. Ja, oraz Eryk mieliśmy.
Zosia także. Zawsze, gdy wsiadam co cudzego auta, nie mówiąc już o swoim
zapinam pasy bezpieczeństwa, by… czuć się bezpiecznie? Maciek i Aleks wsiadali
ostatni, nie zapięli ich, a na Nasze upomnienia machnęli tylko ręką. Teraz mogę
tylko bić się w pierś, że gdy oni nie chcieli tego zrobić, nie zrobiłam tego
sama, za nich.
Lekcja Pierwsza –
Zawsze pilnuj, by osoby podróżujące z Tobą samochodem zapinały te pasy, nawet,
jeśli jedziecie do marketu dwie ulice dalej.
Dostałam już
dziesiątki wiadomości z pytaniem, czy obwiniam Zośkę o śmierć Maćka. Odpowiedź brzmi
– NIE. Wina leży po stronie każdej osoby będącej w tym samochodzie. Doskonale
zdaję sobie sprawę, że gdyby mieli zapięte pasy, to możliwe, że skończyłoby się
to poobijaniem ciała. Wszyscy wiemy, że to z Erykiem było najgorzej po wypadku,
ale.. ale on wraca do zdrowia. Może więc gdyby nie lekkomyślność całej piątki,
to dziś wszyscy czekalibyśmy na ostatnie mecze sezonu z utęsknieniem?
Pytacie również, czy
wrócę do gry. Póki co muszę sobie poukładać wszystko w głowie. Nie potrafię
odnaleźć się we własnym życiu. A Wy naprawdę nie pomagacie. Dawniej mój profil
tutaj mógł odwiedzić każdy. W tej chwili mam dość wirtualnych zniczy pod moimi
zdjęciami z Maćkiem. Jeśli chcecie coś dla mnie zrobić… Dajcie mi odpocząć. A
co możecie zrobić dla Maćka? Pamiętać o Nim. A jeśli tylko będziecie mieli taką
możliwość – odwiedźcie Jego grób, zapalcie znicz, pomódlcie się za Niego. Gdy
uporam się ze wszystkim dam znać. Póki co naprawdę jest mi ciężko. Spróbujcie
mnie zrozumieć.
Lekcja Druga – Oswój się ze
stratą. Ale nie pozwól, by przysłoniła Ci cały świat.
Wrócę. Obiecaliśmy
sobie z Maćkiem, że do końca życia spełnimy chociaż połowę z kartki życzeń
każdego z Nas. Jego nie ma, ale kartki zostały. A to oznacza, że mam do
spełnienia dwa razy więcej marzeń. Nie chcę się poddawać. Tylko dajcie mi
szanse, bym mogła się podnieść.
Kiedyś Jeszcze go
spotkamy. A on będzie grał o wiele lepiej ode mnie. W końcu więcej czasu spędzi
z najlepszymi siatkarzami na świecie, nie mówiąc już o trenerach. Maciek,
zawsze będziesz najważniejszym facetem w moim życiu. I przepraszam, że
pozwoliłam Ci nie zapiąć tych cholernych pasów.
J.S – Miśka, bądź silna. Czekamy na
Ciebie!
W.W – Trzymaj się Malutka.
K.K – Nie obwiniaj siebie. Wróć
silniejsza!
E.M – Myślisz, że ten wpis coś zmieni?
Jego już nie ma. Otrząśnij się i żyj dalej. Nic Ci nie da teraz płacz, JEGO NIE
MA.
W. W- Droga E. Miśka potrzebuję
Naszego wsparcia.
A. E – Pamiętaj, że nigdy nie
zostaniesz sama!
R. K – Pisze, że nie ma żalu do Zosi,
ale dobrze wiemy, że to nie jest prawda. Bo jaki rozważny kierowca pozwala
wsiąść do samochodu komuś, kto nie zapiął pasów? Bądźmy szczerzy, gdyby
postawiła sprawę krótko, albo zapniecie pasy, albo nigdzie z Wami nie jadę..
Dziś Maciej i Aleks byliby z Nami. Możemy tylko uczulić innych, by pilnowali
każdego z kim jedzie, by zapiął pasy.
U.W – Miśka, Maciek wiele razy
powtarzał, że jesteś najsilniejszą osobą, jaką zna. Która podnosi się zawsze i
mimo przeciwności losu idzie dalej. Tym razem też tak będzie. Wróć na boisko,
czekamy!
Wiesz, są wspomnienia. Napotykam je każdego dnia. W
każdej chwili wspominam Ciebie. Nawet Nasz pies czuję, że coś jest nie tak. Nie
ma Cię już dwa tygodnie. Nadal sobie nie radzę. Czasem czuję, że nie dam rady.
Wszyscy chcą pomóc. Każdy pyta jak się czuję. Ja się nie czuję. Nie mogę
patrzeć na własne odbicie w lustrze. Bo ciągle pamiętam te chwile, gdy rano
śpieszyliśmy się na trening, ja stałam przed lustrem i czesałam włosy, a Ty
prawie zawsze skradałeś się, całowałeś mnie w policzek i obejmowałeś mnie, a ja
uśmiechałam się do Naszego odbicia. Chyba dlatego chce spisać Nasze
wspomnienia.
Ciągle pamiętam to pierwsze zgrupowanie, gdy się
poznaliśmy. Kto mógł przewidzieć, że będziemy razem? Wiesz, tęsknię. Za tamtymi
chwilami. Bo teraz zostały tylko chwile. Których już nie będzie. Próbuję sobie
jakoś z tym poradzić. Tylko nadal nie daję rady. Dzwonią moi rodzice,
odwiedzają mnie dziewczyny z klubu. Ostatnio nawet Eryk dzwonił i pytał, czy
wszystko u mnie okej. Nic nie jest okej. Dziś zadzwoniła Twoja mama. Głos jej
się łamał, gdy pytała, czy może przyjechać i zabrać jakieś Twoje rzeczy. Nikomu
nie jest łatwo. Gdybyś zapiął te pasy… Do końca życia będę żyć z myślą, że
gdyby nie nasza bezmyślność, to dziś byłbyś ze mną. Przepraszam.
W. W – Cześć Malutka.
Miśka – Cześć Wojtek.
Miśka – Jak już się odezwałeś, to
pisz, co chcesz. A nie czaisz się 5 minut.
Miśka – Wojtek?
W. W – Sorka Miśka, już, już, moment.
Pamiętasz, że nie przesłałem Ci zdjęć z wakacji?
Miśka – Zapomniałam o nich…
W.W – Chcesz je?
Miśka – Możesz mi je podesłać na
email, który masz. Obejrzę.. kiedyś.
W. W – Wszystko jest dobrze? Nie
mogłem być na pogrzebie, graliśmy na wyjeździe.
Miśka – Wiem, mieliśmy oglądać Twój
mecz w telewizji z Maćkiem.
W. W – Jest ciężko?
Miśka – Chyba to nie jest najlepszy
temat do rozmów.
W. W – Nie chcesz do mnie przyjechać?
Odpocząć?
Miśka – Wszyscy chcą mi pomóc. Co
chwilę pytają jak się mam. Nie mam czasu na odpoczynek. Każdy chce, bym nie
była sama. A ja w tej chwili potrzebuję właśnie samotności.
Miśka – Rozumiesz?
W. W – Jasne, rozumiem. Prześle Ci te
zdjęcia, może kiedyś znajdziesz siłę w sobie, by je obejrzeć. I nie obwiniaj
się Malutka. Czy jak będę miał wolne, to mogę wpaść, czy to nie będzie
najlepszy pomysł?
W. W – I stop, zanim coś napiszesz!
W. W – I stop, zanim coś napiszesz!
W.W – Zrozumiałem, że chcesz
samotności, dlatego piszę o przyszłości. Ale zrozumiem, jeśli odmówisz.
Miśka – Myślę, że do tamtego czasu
będę miała już dość samotności, więc termin przyszłościowy będzie już w
porządku. Zadzwonisz dzień wcześniej uprzedzić?
W. W – Pewnie. Bądź silna! Musze
uciekać na trening, ale wiesz, że zawsze możesz na mnie liczyć?
Miśka – Wiem Wojtek i naprawdę to
doceniam. Pozdrów chłopaków i trenera!
W. W – Do zobaczenia.
______
W sobotę kierunek Jastrzębie Zdrój, więc nową część dodaję dziś. Króciutką, więc spodziewajcie się rozdziału również w następny weekend.
Irmina.
______
W sobotę kierunek Jastrzębie Zdrój, więc nową część dodaję dziś. Króciutką, więc spodziewajcie się rozdziału również w następny weekend.
Irmina.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz